REMANENTY 2003


Mimo apeli naszych wielkich lokalnych śpiewaków by "nie przenosić nam stolicy do Krakowa", przenieśli nam Galerie XX1. Krakowska Gazeta Wyborcza w swoim wykazie galerii umieszcza regularnie XX1. Nie mamy nic przeciwko temu, to dobra galeria. Niestety na ul.Jana Pawła w Krakowie pod wskazanym numerem galerii nie ma. Wybór raz jeszcze zaśwadcza o tym, że w dziale kultury Gazety wiedzą co się dzieje w sztuce.

Jo Zielińska (x2)

1 Fontanna jak z dawnych lat

Jean Baudrillard pisze, że rzeczywistość już nie istnieje, jest nie do uchwycenia. W zamian mamy hiperrzeczywistość. Nie ma rzeczy, otoczeni jesteśmy ich podobiznami - klonami. Naśladowanie zastępuje symulacja. Klisze i kopie rozmnożyły się i wpadły w niekończący się obieg po kulturze.

Projekty Roberta Kuśmirowskiego są w pewnym sensie konsekwencją epoki, która przyzwala czy wręcz hołduje bezkarnemu cytowaniu i kopiowaniu wszystkiego. Jego wyreżyserowane przedmioty i przestrzenie - sobowtóry prowadzą widza w świat całkowicie sztuczny, iluzoryczny, absurdalnie nostalgiczny. Ironia tych projektów wymierzona zostaje przeciwko pewnemu czasowemu i historycznemu porządkowi (lub nieporządkowi) rzeczy. Dezorientująca jest realność wagonu kolejowego z kartonu i styropianu na samym końcu wystawy, jak i obecność portretu artysty na starych fotosach. Pojawiający się w pracach żartobliwy cytat ma wyjątkowo wyrachowaną postać.

Podobnie dzieje się w przypadku jego ostatniej realizacji w Galerii XX1: Fontanny. Artysta całkowicie odmienił przestrzeń dokonując rekonstrukcji pijalni wód. Każdy element jest uzasadniony dla całości: drobiazgowo wykonane zostały tu detale architektoniczne, wysmakowana jest nawet kolorystyka aranżacji. Artysta perfekcyjnie złożył wszystkie elementy, odtworzył starość rzeczy i wilgoć ścian. Na środku wnętrza z "zabytkowej" fontanny tryska woda, pod ścianą na cokole stoi popiersie "wybitnego poety", obok wmurowana jest "pamiątkowa tablica" a we "wnęce" sterczy kranik, pod którym leży zardzewiały kubek do popijania wody. Przestrzeń obca, w pierwszej chwili pojawia się pytanie: po co ta "nieuzasadniona" podróż w czasie, do bliżej nieznanego, nieoznaczonego miejsca? W tej nieracjonalności przywoływania "przypadkowych" rzeczy i obrazów kryje się właśnie strategia artystyczna, konsekwencja wielu działań reaktywujących dawne przedmioty i przestrzenie. Działania te są niewątpliwie rodzajem tożsamościowych gierek, w które wciągany jest również sam widz: szukający swoich kontekstów, próbujący odnieść się do cytowanych sytuacji. "Czas" i "śmiertelność rzeczy" są słowami kluczami do zrozumienia. Projekty te nie są wyprawą w przeszłość, ale utopijną podróżą po czasie, w zakamarki pamięci i wiedzy. Zgromadzone, czy wytworzone przedmioty symulują. Powstały z nieszlachetnych materiałów, nie są ani stare, ani znaczące historycznie. Jak pisze Jean Baudrillard: Potajemnie wolimy nie stawać w obliczu oryginału, czego nam trzeba to copyright. Kuśmirowski niewątpliwie potrafi korzystać z tego prawa.


WIĘCEJ FOTO DOKUMENTACJI WYSTAWY >>>




2 Odlotowa architektura

Prace Jana Simona posiadają niezwykle szeroki kontekst. Nie brakuje im dystansu, ironii i dowcipu, łączą fascynację kulturą masową z otaczającą ikonografią i wysoką technologią. Wyrażają zainteresowanie współczesnymi możliwościami komunikacyjnymi, przestrzenią interaktywną i wirtualną. Jego projekty opierają się często na interakcji widza. Artysta dowolnie manipuluje znaczeniem i kodem kulturowym, czasem i przestrzenią. Często używa cytatu i żartu, buduje napięcia wewnątrz dzieła i znaczenia.

W Carpet do kreacji interaktywnej przestrzeni użyte zostają motywy pochodzące z kaukaskiego dywanu. Simon przetwarza abstrakcyjny obraz, osadzony w egzotycznej tradycji - na język gry komputerowej. W najnowszej pracy Odlot również subtelnie miesza się tradycja i współczesne myślenie. Projekt opiera się na wizualnym żarcie. Artysta, korzystając z możliwości animacyjnych, znacząco ingeruje w architektoniczną przestrzeń Krakowa. Jest to krok radykalny i anarchistyczny w swojej wymowie. Malowniczy, panoramiczny wideo-obraz tylko przez chwilę pozostaje stateczny i bierny - wbrew dynamicznej naturze miasta. Skrawek skrupulatnie wybranej i wydzielonej przez kadr kamery historycznej przestrzeni Krakowa powoli rozpada się. Artysta burzy senny spokój miasta wysyłając w kosmos, niczym rakiety - sterczące ponad miastem wieże: poetyckie, ambiwalentne symbole: wolności, śmierci, niebiańskości, władzy i nieśmiertelności. Następuje nie tylko multiplikacja wrażeń, ale również znaczeń. Przestrzeń pozbawiona historycznych wież jawi się jako wybrakowana i "wykastrowana". Simon buduje napięcie pomiędzy widowiskowymi startami wież - wprowadzając moment wyczekiwania. Natrętne stają się silne efekty dźwiękowe i wizualne. Ironia i krytyczna wymowa Odlotu polega na ukazaniu ambiwalentnego związku tradycji z tożsamością mieszkańca i przestrzeni. Cechą miasta jest gęstość, tłum, pęd, hałas, nadmiar bodźców. Architektura wyznacza dynamikę życia, ale może też być pomnikiem przeszłości i fetyszem. Odciska się w niej ludzka mentalność, styl życia, duchowość i strategie dominacji. Techniki animacyjne wykorzystane tu do celów artystycznych - ułatwiają zakwestionowanie tradycyjnej percepcji architektury, umożliwiają budowanie nowego sensu i kontekstu wokół (iluzorycznej) przestrzeni miasta.
Praca ta jest rozważaniem na temat współczesności, znaczenia kultury i tradycji dla pojmowania fragmentarycznej, płynnej pomodernistycznej tożsamości. Jest próbą krytycznego, nieco ironicznego spojrzenia na przestrzeń miejską jako na język, od strony jej wartości historycznej i sentymentalnej. Pojawia się również problem zawłaszczenia, komercjalizacji i banalizacji samego wizerunku - symbolu, wchłaniania go przez kulturę masową, zacierania się pierwotnych znaczeń i kontekstów.
Chociaż pracy tej nie brakuje dystansu i dowcipu trudno jest oprzeć się jej katastroficznej wymowie - w świecie , który obawia się wciąż nowych terrorystycznych ataków, który ma w pamięci spektakularny rozpad nowojorskich symboli potęgi. W wybrakowanej panoramie dostrzegamy destrukcję, strach, wizję rozchwianej rzeczywistości. Z tej perspektywy artysta wykreował sytuację pełną przemocy i dwuznacznego napięcia.


WIĘCEJ FOTO DOKUMENTACJI PRACY >>>




NAJLEPSZA WYSTAWA W KRAKOWIE W 2003 - Potr Lutyński w pubie Alchemia. Pisaliśmy o tej wystawie w Artinfo 21. Teraz prezentujemy dużo więcej dokumentacji foto.
Dlaczego tak wysoko oceniamy wystawę Lutyńskiego?
Użycie zwierząt samo w sobie nie jest rewelacją w sztuce. Decyduje to jak się to zrobi. Wystawa Lutyńskiego radykalnie postawiła sprawę relacji sztuki i artystów z instytucjami. Ujawnia granicę "poprawności artystycznej" instytucji, czyli to jaka sztuka jest w nich możliwa. Instytucje prezentują tylko pewien typ sztuki, przekonując jednocześnie, że jest to właśnie to, co za sztukę powinniśmy uważać. Wystawa w pubie pokazała jak sztuczny i ograniczony jest układ wewnętrzny śwata sztuki.
Prace Lutyńskiego ze zwierzętami (a tylko te się liczą artystycznie), są niemożliwym wyzwaniem dla galerii, o czym przekonał się Bunkier Sztuki. Potocka próbowała zrobić wystawe Lutyńskiemu i poniosła porażkę. Nikt wcześniej nie dowiedział się jak będą zachowywać się zwierzęta trzymane w warunkach galerii (sprawa podobna jak w przypadku gołębi Althamera), ale też w przeważającej części była to wystawa banalnych gadżetów, suwenirów po sztuce Lutyńskiego. W ogóle zgubiono gdzieś cały radykalizm tej sztuki, czyli wszystkie jej najlepsze cechy. Tymczasem prezentacja w realiach pubu dodatkowo uwypukliła i wzmocniła efekt absurdu życiowego jaki powstaje przez wprowadzenie zwierząt w nasze, "kulturalne" sytuacje.


WIĘCEJ FOTO DOKUMENTACJI >>>